<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Cyrk przyjecha. Odcinek 13> 
<author_1=Marian Promiski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="6">
<date=1952-06-01>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Obaj wezwani przyszli prawie rwnoczenie i dyrektor odwrciwszy si wraz z fotelem od roboty przy biurku, poprosi ich aby usiedli. Esmeralda uderzy lekko po kolanie, dostrzeg bowiem smutek w jego zacinitych, bezzbnych ustach, i tym gestem chcia go zachci do ycia i pracy: gowa do gry, mj stary! Nie powiedzia jednak ani sowa i zwrci si wprost do Pucewicza.  Kolego  zapyta  czy wy macie jako tako opanowane repryzy Bimba? Bo to si tucze ju u nas od dawna w cyrku, i moglicie si osucha.
Propozycja Bartomiejczyka nie bya dla gladiatora niespodziank, dlatego nie udajc nawet zaskoczenia odpowiedzia od razu do rzeczy!  Prawie, dyrektorze, prawie. Tylko nie wiem jak mi to pjdzie na przedstawieniu, publiczno bardzo lubia Bimba i jeszcze jedno: nie chciabym si obarcza tym na stae, to byby mj trzeci numer.  Nie ma mowy, Pucewicz, nie ma mowy. Tylko do koca postoju. Zaraz pisz do Generalnej Dyrekcji i po przejedzie, spodziewam si, powitamy nowego koleg. No?  Zgadzam si, oczywicie. Do licha, czasem niewygodnie jest za duo umie.  A potem weselej zwrci si do Esmeralda.  No c, dziadku, jak ci si podoba twj nowy partner, zechcesz z nim pracowa?  Podoba mi si  odpowiedzia Esmeraldo obojtnie.  Tylko ebycie do koca postoju nie musieli dobiera nowego do Puccwicza. Co na kiepskich nogach stoj.  Nie gadaj gupstw  przerwa mu dyrektor. Nie rozklejaj si. Bimbo by, Bimbo umar, bo by chory, Bimba nie ma. Wszyscy pjdziemy jego drog, ale nie od razu, nie pchajmy si zanadto do tej kolejki. Jeszcze nie jeden by ci zdrowia pozazdroci. Esmeraldo umiechn si blado i pokrci nosem, dyrektor natomiast spospnia, nie lubi bowiem krakania nad gow; to mu psuo wewntrzny porzdek.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>